RockriderKuku prowadzi tutaj blog rowerowy

RockriderKuku

Czantoria-Stożek

  • DST 51.37km
  • Teren 40.00km
  • Czas 03:39
  • VAVG 14.07km/h
  • VMAX 64.65km/h
  • Temperatura 28.0°C
  • HRmax 193( 95%)
  • HRavg 140( 69%)
  • Kalorie 2367kcal
  • Sprzęt Superior XP950d custom version
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 5 sierpnia 2010 | dodano: 05.08.2010

Z Piasku na dworzec do Pszczyny, z Ustronia niebieskim szlakiem na Czantorię, dalej z Czantorii przez Soszów na Stożek, po drodze złapaliśmy 3 gumy, ze Stożka świetnym szlakiem na Kiczory (czerwony), dalej na Kubalonkę.
Tam zjazd do Wisły i kibicowanie na TdP :)



Powerade MTB Marathon Głuszyca - MEGA

  • DST 66.14km
  • Teren 63.00km
  • Czas 04:24
  • VAVG 15.03km/h
  • Temperatura 29.0°C
  • HRmax 195( 96%)
  • HRavg 172( 85%)
  • Kalorie 3657kcal
  • Podjazdy 2050m
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 2 sierpnia 2010 | dodano: 02.08.2010

Testowanie Speca Epica Experta w rozmiarze M :)

Przed Wielką Sową złapałem kapcia, na szczęście kolega w koszulce Subaru użyczył dętki z zaworem presta, bo ja wziąłem ze schraderem :)
Zjazdy na tym cudzie, to po prostu poezja, nie wiem, czy ktoś mnie wyprzedził ( może oprócz czołówki Giga i samego zjazdu przed Sową, gdzie jechałem kamieniami, a nie łąką ) na zjeździe, po prostu rewelacja! Nigdy nie czułem się tak pewnie na rowerze, to jest po prostu coś niesamowitego, na hardtailu walczę o przeżycie, też zjeżdżam, ale mój stopień zmęczenia później bardzo wzrasta :D

Miałem jedną sytuację, gdzie mogłem wywinąć orła życia, ścieżka leciała lekko w lewo na singletracku, ja nie zdążyłem odbić, przede mną był głaz, postawiło mnie na przednim, już leciałem na fotografa przyczajonego za głazem, na szczęście magia fulla sprowadziła mnie na ziemię :)

Gdyby nie kapeć i jakieś 6-7 minut zabawy z nim i dziwnym zaciskiem DT Swissa byłaby wymarzona pierwsza setka, miejsce w okolicach 90.
Nie ma co gdybać - jest 101. OPEN, 53 M2 :)



Pszczyna x2

  • DST 30.00km
  • Teren 7.00km
  • Czas 01:16
  • VAVG 23.68km/h
  • Sprzęt Giant Rincon '04
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 30 lipca 2010 | dodano: 02.08.2010



Bielsko-Biała

  • DST 57.46km
  • Czas 01:59
  • VAVG 28.97km/h
  • VMAX 50.05km/h
  • Temperatura 26.0°C
  • HRmax 188( 93%)
  • HRavg 156( 77%)
  • Kalorie 1497kcal
  • Sprzęt Superior XP950d custom version
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 30 lipca 2010 | dodano: 29.07.2010

Do Bielska z Jeżykiem, powrót samemu, na slickach.
Jest moc!



Wiedeń(A)-Breclav(CZ), Bohumin(CZ)-Marklowice(PL)

  • DST 94.11km
  • Czas 03:26
  • VAVG 27.41km/h
  • VMAX 55.01km/h
  • Temperatura 26.0°C
  • HRmax 182( 90%)
  • HRavg 141( 69%)
  • Kalorie 2680kcal
  • Sprzęt Superior XP950d custom version
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 27 lipca 2010 | dodano: 29.07.2010

Powrót z Wiednia do Breclavia przez cholernie drogie bilety powrotne do Polski (69euro, 15 euro za rower!)
Nocny powrót z Bohumina tylko do Marklowic, przez deszcz.



Wiedeń

Poniedziałek, 26 lipca 2010 | dodano: 29.07.2010

Trochę jazdy po mieście w poszukiwaniu noclegu, razem ze wczorajszymi :)



Otrokovice(CZ)-Wiedeń(A)

  • DST 190.41km
  • Czas 08:00
  • VAVG 23.80km/h
  • VMAX 59.13km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • HRmax 137( 67%)
  • HRavg 179( 88%)
  • Kalorie 4768kcal
  • Sprzęt Superior XP950d custom version
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 25 lipca 2010 | dodano: 28.07.2010

...wstajemy po 8, późno, zdecydowanie za późno. Wiktor oznajmia, że ma naciągnięty Achilles i nie wie, czy da radę jechać dalej. Mówimy, że nie ma mowy żebyśmy go zostawili, jedziemy po prowiant do Billi, przed tym jeszcze Wiktorowi puszcza śrubka z bagażnika, dociągamy bagażnik na zipach i jazda. Pogoda wydaje się lepsza niż wczoraj, więc moje morale trochę wzrosło, ale byłem pełen obaw o Wiktora. Na szczęście nic złego się nie działo i dał radę jechać. Po kilku godzinach jazdy docieramy do Breclavia, tam znów stołujemy się w meksykańskiej restauracji, zamawiamy wypasiony obiad i pozytywnie nastawieni ruszamy w kierunku Austrii. Po kilku leśnych km w stronę granicy docieramy do upragnionego przejścia, po przejściu granicznym zostało już mało co, więc jedziemy spokojnie, od czasu do czasu robiąc oczywiście przerwy. Droga po stronie austriackiej prowadzi wśród szczerych pól, przy czym wiatr nie był naszym sprzymierzeńcem, zaczynają się również podjazdy, ale czuje się lepiej niż wczoraj. 20km przed Wiedniem, stajemy na jednej z tych górek, już wtedy było widać Wiedeń i okolice, jedziemy dalej, zauważamy tablicę "Wien", więc obligatoryjnie zatrzymujemy się, robimy pamiątkową fotę i ruszamy w poszukiwaniu noclegu. Podczas szukania dopada nas deszcz, który naszym sprzymierzeńcem nie jest, szczególnie w jeździe po ciemku ulicami Wiednia. W końcu, około 23 wyczerpani decydujemy się na Hotel Schottenpoint, wykładamy po 38 euro na głowę i cieszymy się luksusami, a przede wszystkim dachem nad głową, bo nasza sytuacja nie wyglądała najlepiej...



Piasek(PL)-Otrokovice(CZ)

  • DST 178.91km
  • Teren 5.00km
  • Czas 07:16
  • VAVG 24.62km/h
  • VMAX 58.34km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • HRmax 182( 90%)
  • HRavg 140( 69%)
  • Kalorie 4267kcal
  • Sprzęt Superior XP950d custom version
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 24 lipca 2010 | dodano: 28.07.2010

Piasek-Strumień-Pruchna-Hażlach-Cieszyn-Cesky Tesin-Hnojnik-Dobra-Frydek Mistek-Pribor-Novy Jicin-Kelc-Vsechovice-Bystrice pod Hostynem-Holesov-Otrokovice.

Wyprawa pt. Wiedeń 2010.
O 3 nad ranem obudziły mnie grzmoty i huki, potężna burza przetaczała się właśnie nad nami, więc wyjazd stanął pod dużym znakiem zapytania... Morale spadły, trochę zwątpiłem w powodzenie ekspedycji, wysłałem wiadomości Adamowi i Wiktorowi nt. mojego zdania o pogodzie, oni potwierdzili, ale powiedzieli, że będziemy w kontakcie, tzn. będziemy czekać na ustanie opadów. 4.48 - telefon od Adama z informacją o nowej godzinie wyjazdu - 5.30 w parku. Śniadanie, ostatnie pakowanie, wytaszczenie ponad 20kg fury po schodach i rura do parku. Nastroje dobre, pogoda raczej nie. Nic, trzeba ruszać. Jakoś dokulaliśmy się do Cieszyna, 42km drogi, drugi postój - Biedronka jeszcze w Polsce, każdy puszka Coli, ostatnie zakupy i jedziemy w Czechy. Niebo nad nami niezmiennie zachmurzone, jedynie kawałek nad Czechami daje jakiekolwiek nadzieje na minimalną poprawę. Nie jedzie się źle, jedynie pokaźne górki w Cieszynie trochę studzą nasze nogi i uświadamiają, że jednak jazda z sakwami ma pewne minusy :)

Jedziemy po Czechach dwupasmówką, która jednak za chwilę zamienia się w autostradę, czego chcemy uniknąć, zjeżdżamy do Frydka Mistka po mapę. Wiktor ma nawigację, prowadzi nas dalej bocznymi drogami, czasem nawet terenowymi, ale dajemy radę spokojnie jechać. Przed Novym Jicinem znów docieramy do autostrady, zauważam radiowóz ichniejszej Policji, wpadam na genialny plan zapytania Pana policjanta, czy możemy dojechać do miasta, drobne problemy w komunikacji, ale jakoś to ogarnąłem - mówię, że my tylko do miasta, on pyta, czy jedziemy na Hranice, ja mówię, że na Wiedeń - wpada w śmiech i kiwa ręką, dobra nasza :)

Zjeżdżamy do Novego Jicina na obiad, w sam raz, opady są dosyć intensywne i jedzie się średnio przyjemnie, na drodze jezioro wody, więc przemoczeni docieramy do Rynku w NJ. Tam napotykamy na meksykańską restaurację, w której zamawiamy smażony ser (sic!), Pani już dochodzi do naszego stolika, a tu nagle... Duuup, wywinęła takiego orła z naszym obiadem, że sama się śmiała i jeden klient robił jej zdjęcia. Zaproszeni do środka czekamy na obiad, wcinamy bardzo szybko, jednak 100km za nami, głód, chłód i wilgoć zrobiły swoje. Nie chcemy opuszczać tego przytulnego miejsca, zamawiamy jeszcze gorące czekolady i zmuszeni zmniejszeniem opadów ruszamy dalej. Dalsza część drogi męczy mnie niemiłosiernie, nieustanne podjazdy i zjazdy, w deszczu, z sakwami nie napawają optymizmem. Jedynie Adam jest zadowolony z takiego przebiegu trasy, jednak musi zwracać na nas uwagę, w końcu jesteśmy z Wiktorem w przewadze :)

Za cel stawiamy sobie Otrokovice, do których szczęśliwie docieramy, bierzemy nocleg naprzeciwko dworca kolejowego, 250kc na głowę, idziemy z Adamem do sklepu po prowiant, jemy, myjemy się i szybko zasypiamy...



Pszczyna

  • DST 15.00km
  • Teren 4.00km
  • Czas 00:41
  • VAVG 21.95km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 21 lipca 2010 | dodano: 22.07.2010

k2 i park :)



Tychy

  • DST 36.69km
  • Teren 30.00km
  • Czas 01:24
  • VAVG 26.21km/h
  • VMAX 41.22km/h
  • Temperatura 33.0°C
  • HRmax 178( 88%)
  • HRavg 149( 73%)
  • Kalorie 960kcal
  • Sprzęt Superior XP950d custom version
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 21 lipca 2010 | dodano: 22.07.2010

Z Adamem ;)