Lipiec, 2010
| Dystans całkowity: | 1350.04 km (w terenie 297.00 km; 22.00%) |
| Czas w ruchu: | 56:33 |
| Średnia prędkość: | 23.87 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 60.25 km/h |
| Suma podjazdów: | 5600 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 188 (93 %) |
| Maks. tętno średnie: | 179 (88 %) |
| Suma kalorii: | 21706 kcal |
| Liczba aktywności: | 17 |
| Średnio na aktywność: | 79.41 km i 3h 19m |
| Więcej statystyk | |
Pszczyna x2
-
DST
30.00km
-
Teren
7.00km
-
Czas
01:16
-
VAVG
23.68km/h
-
Sprzęt Giant Rincon '04
-
Aktywność Jazda na rowerze
Bielsko-Biała
-
DST
57.46km
-
Czas
01:59
-
VAVG
28.97km/h
-
VMAX
50.05km/h
-
Temperatura
26.0°C
-
HRmax
188( 93%)
-
HRavg
156( 77%)
-
Kalorie 1497kcal
-
Sprzęt Superior XP950d custom version
-
Aktywność Jazda na rowerze
Do Bielska z Jeżykiem, powrót samemu, na slickach.
Jest moc!
Wiedeń(A)-Breclav(CZ), Bohumin(CZ)-Marklowice(PL)
-
DST
94.11km
-
Czas
03:26
-
VAVG
27.41km/h
-
VMAX
55.01km/h
-
Temperatura
26.0°C
-
HRmax
182( 90%)
-
HRavg
141( 69%)
-
Kalorie 2680kcal
-
Sprzęt Superior XP950d custom version
-
Aktywność Jazda na rowerze
Powrót z Wiednia do Breclavia przez cholernie drogie bilety powrotne do Polski (69euro, 15 euro za rower!)
Nocny powrót z Bohumina tylko do Marklowic, przez deszcz.
Wiedeń
-
DST
26.00km
-
Czas
00:40
-
VAVG
39.00km/h
-
Temperatura
22.0°C
-
Sprzęt Superior XP950d custom version
-
Aktywność Jazda na rowerze
Trochę jazdy po mieście w poszukiwaniu noclegu, razem ze wczorajszymi :)
Otrokovice(CZ)-Wiedeń(A)
-
DST
190.41km
-
Czas
08:00
-
VAVG
23.80km/h
-
VMAX
59.13km/h
-
Temperatura
19.0°C
-
HRmax
137( 67%)
-
HRavg
179( 88%)
-
Kalorie 4768kcal
-
Sprzęt Superior XP950d custom version
-
Aktywność Jazda na rowerze
...wstajemy po 8, późno, zdecydowanie za późno. Wiktor oznajmia, że ma naciągnięty Achilles i nie wie, czy da radę jechać dalej. Mówimy, że nie ma mowy żebyśmy go zostawili, jedziemy po prowiant do Billi, przed tym jeszcze Wiktorowi puszcza śrubka z bagażnika, dociągamy bagażnik na zipach i jazda. Pogoda wydaje się lepsza niż wczoraj, więc moje morale trochę wzrosło, ale byłem pełen obaw o Wiktora. Na szczęście nic złego się nie działo i dał radę jechać. Po kilku godzinach jazdy docieramy do Breclavia, tam znów stołujemy się w meksykańskiej restauracji, zamawiamy wypasiony obiad i pozytywnie nastawieni ruszamy w kierunku Austrii. Po kilku leśnych km w stronę granicy docieramy do upragnionego przejścia, po przejściu granicznym zostało już mało co, więc jedziemy spokojnie, od czasu do czasu robiąc oczywiście przerwy. Droga po stronie austriackiej prowadzi wśród szczerych pól, przy czym wiatr nie był naszym sprzymierzeńcem, zaczynają się również podjazdy, ale czuje się lepiej niż wczoraj. 20km przed Wiedniem, stajemy na jednej z tych górek, już wtedy było widać Wiedeń i okolice, jedziemy dalej, zauważamy tablicę "Wien", więc obligatoryjnie zatrzymujemy się, robimy pamiątkową fotę i ruszamy w poszukiwaniu noclegu. Podczas szukania dopada nas deszcz, który naszym sprzymierzeńcem nie jest, szczególnie w jeździe po ciemku ulicami Wiednia. W końcu, około 23 wyczerpani decydujemy się na Hotel Schottenpoint, wykładamy po 38 euro na głowę i cieszymy się luksusami, a przede wszystkim dachem nad głową, bo nasza sytuacja nie wyglądała najlepiej...
Piasek(PL)-Otrokovice(CZ)
-
DST
178.91km
-
Teren
5.00km
-
Czas
07:16
-
VAVG
24.62km/h
-
VMAX
58.34km/h
-
Temperatura
16.0°C
-
HRmax
182( 90%)
-
HRavg
140( 69%)
-
Kalorie 4267kcal
-
Sprzęt Superior XP950d custom version
-
Aktywność Jazda na rowerze
Piasek-Strumień-Pruchna-Hażlach-Cieszyn-Cesky Tesin-Hnojnik-Dobra-Frydek Mistek-Pribor-Novy Jicin-Kelc-Vsechovice-Bystrice pod Hostynem-Holesov-Otrokovice.
Wyprawa pt. Wiedeń 2010.
O 3 nad ranem obudziły mnie grzmoty i huki, potężna burza przetaczała się właśnie nad nami, więc wyjazd stanął pod dużym znakiem zapytania... Morale spadły, trochę zwątpiłem w powodzenie ekspedycji, wysłałem wiadomości Adamowi i Wiktorowi nt. mojego zdania o pogodzie, oni potwierdzili, ale powiedzieli, że będziemy w kontakcie, tzn. będziemy czekać na ustanie opadów. 4.48 - telefon od Adama z informacją o nowej godzinie wyjazdu - 5.30 w parku. Śniadanie, ostatnie pakowanie, wytaszczenie ponad 20kg fury po schodach i rura do parku. Nastroje dobre, pogoda raczej nie. Nic, trzeba ruszać. Jakoś dokulaliśmy się do Cieszyna, 42km drogi, drugi postój - Biedronka jeszcze w Polsce, każdy puszka Coli, ostatnie zakupy i jedziemy w Czechy. Niebo nad nami niezmiennie zachmurzone, jedynie kawałek nad Czechami daje jakiekolwiek nadzieje na minimalną poprawę. Nie jedzie się źle, jedynie pokaźne górki w Cieszynie trochę studzą nasze nogi i uświadamiają, że jednak jazda z sakwami ma pewne minusy :)
Jedziemy po Czechach dwupasmówką, która jednak za chwilę zamienia się w autostradę, czego chcemy uniknąć, zjeżdżamy do Frydka Mistka po mapę. Wiktor ma nawigację, prowadzi nas dalej bocznymi drogami, czasem nawet terenowymi, ale dajemy radę spokojnie jechać. Przed Novym Jicinem znów docieramy do autostrady, zauważam radiowóz ichniejszej Policji, wpadam na genialny plan zapytania Pana policjanta, czy możemy dojechać do miasta, drobne problemy w komunikacji, ale jakoś to ogarnąłem - mówię, że my tylko do miasta, on pyta, czy jedziemy na Hranice, ja mówię, że na Wiedeń - wpada w śmiech i kiwa ręką, dobra nasza :)
Zjeżdżamy do Novego Jicina na obiad, w sam raz, opady są dosyć intensywne i jedzie się średnio przyjemnie, na drodze jezioro wody, więc przemoczeni docieramy do Rynku w NJ. Tam napotykamy na meksykańską restaurację, w której zamawiamy smażony ser (sic!), Pani już dochodzi do naszego stolika, a tu nagle... Duuup, wywinęła takiego orła z naszym obiadem, że sama się śmiała i jeden klient robił jej zdjęcia. Zaproszeni do środka czekamy na obiad, wcinamy bardzo szybko, jednak 100km za nami, głód, chłód i wilgoć zrobiły swoje. Nie chcemy opuszczać tego przytulnego miejsca, zamawiamy jeszcze gorące czekolady i zmuszeni zmniejszeniem opadów ruszamy dalej. Dalsza część drogi męczy mnie niemiłosiernie, nieustanne podjazdy i zjazdy, w deszczu, z sakwami nie napawają optymizmem. Jedynie Adam jest zadowolony z takiego przebiegu trasy, jednak musi zwracać na nas uwagę, w końcu jesteśmy z Wiktorem w przewadze :)
Za cel stawiamy sobie Otrokovice, do których szczęśliwie docieramy, bierzemy nocleg naprzeciwko dworca kolejowego, 250kc na głowę, idziemy z Adamem do sklepu po prowiant, jemy, myjemy się i szybko zasypiamy...
Pszczyna
-
DST
15.00km
-
Teren
4.00km
-
Czas
00:41
-
VAVG
21.95km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
k2 i park :)
Tychy
-
DST
36.69km
-
Teren
30.00km
-
Czas
01:24
-
VAVG
26.21km/h
-
VMAX
41.22km/h
-
Temperatura
33.0°C
-
HRmax
178( 88%)
-
HRavg
149( 73%)
-
Kalorie 960kcal
-
Sprzęt Superior XP950d custom version
-
Aktywność Jazda na rowerze
Z Adamem ;)
Pilsko
-
DST
74.87km
-
Teren
40.00km
-
Czas
05:09
-
VAVG
14.54km/h
-
VMAX
49.51km/h
-
Temperatura
33.0°C
-
HRmax
188( 93%)
-
HRavg
144( 71%)
-
Kalorie 3571kcal
-
Podjazdy
1800m
-
Sprzęt Superior XP950d custom version
-
Aktywność Jazda na rowerze
8.04 pociąg do Żywca, stamtąd asfaltem do Korbielowa, dalej na Przełęcz Glinne, oczywiście po drodze zaliczyliśmy sklep i później strumyk, gdyż temperatura dawała się na asfalcie bardzo we znaki, jak się później okazało nie tylko tam :)
Z Przełęczy czerwonym szlakiem na Halę Miziową, tam przerwa i ostateczny atak na Pilsko :)
Zółtym szlakiem, częśc prowadząc, część jadąc dotarliśmy na szczyt :)
Znów przerwa, napełnić bidony kroplą beskidu i zjazd.
Tu działy się ciekawe rzeczy, że zjazd z Pilska jest techniczny, to mało powiedziane, oczywiście całości nie zjechaliśmy, ale staraliśmy się bardzo :)
Znów postój na Miziowej, batonik i w drogę na Rysiankę, bo się późno zrobiło :)
Przed samą Rysianką skwar niesamowity, dotarliśmy na Rysiankę, zjedliśmy jajecznicę i dalej w drogę do Rajczy. Żółtym szlakiem, absolutnie jednym z najlepszych w Beskidach zakończyliśmy terenową część wypadu :)
Jeszcze na chwilę do sklepu po prowiant i na pociąg :)
Z Adamem N. :)
Różne sprawy
-
DST
17.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
00:44
-
VAVG
23.18km/h
-
Temperatura
29.0°C
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rekrutacja, złożyć CV, sklep itd...

