Maj, 2009
| Dystans całkowity: | 1239.75 km (w terenie 510.50 km; 41.18%) |
| Czas w ruchu: | 55:18 |
| Średnia prędkość: | 21.65 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 64.66 km/h |
| Suma podjazdów: | 5270 m |
| Liczba aktywności: | 38 |
| Średnio na aktywność: | 32.62 km i 1h 32m |
| Więcej statystyk | |
Góry+nocna jazda
-
DST
100.29km
-
Teren
30.00km
-
Czas
05:37
-
VAVG
17.86km/h
-
VMAX
46.17km/h
-
Sprzęt Merida HFS 3000
-
Aktywność Jazda na rowerze
Z Piasku do Pszczyny na dworzec, plan był taki, że jedziemy na Mistrzostwa Śląska do Szczyrku, ale po tym jak dojechaliśmy pociągiem do Wilkowic Bystrej i później już rowerami do Szczyrku nastąpiła zmiana planów i pojechaliśmy w góry na trening. Zrobiliśmy przed tym jeszcze objazd trasy wyścigu, zaopatrzyliśmy się w niezbędne jedzenie na wyjazd i w drogę.
Teoretycznie mieliśmy jechać przez przeł. Karkoszczonkę na Kotarz, ale oczywiście zgubiliśmy szlak i znaleźliśmy się na ścieżce na Klimczok :D
Początek podjazdu ostry, ciężko się wyjeżdżało z Racing Ralphem z tyłu, ale cóż.
Wjechaliśmy na Klimczok, stamtąd na Błatnią i zjazd do Jasienicy :)
Złapałem kapcia oczywiście, Ultralight nie jest w góry!
Pojechaliśmy do Bielska coś zjeść i powrót do domu starą drogą z Bielska.
Prysznic, mycie maszyny i na ognisko do Eli :)
Tam musieliśmy wyskoczyć do sklepu o 22.30, prędkości kosmiczne - 43km/h bez SPD, a Wiktor na rowerze mamy :D
Powrót z ogniska o 1.30 :D
Przyjemny dzień w towarzystwie Meridy :)
Szkoła i sklep
-
DST
21.00km
-
Teren
4.50km
-
Czas
00:58
-
VAVG
21.72km/h
-
Sprzęt Giant Rincon '04
-
Aktywność Jazda na rowerze
Do szkoły i z powrotem, wieczorem jeszcze z Jeżykiem do Czarkowa po dobre rzeczy :)
Trening
-
DST
43.37km
-
Teren
19.00km
-
Czas
01:51
-
VAVG
23.44km/h
-
VMAX
45.12km/h
-
Sprzęt Merida HFS 3000
-
Aktywność Jazda na rowerze
Trochę siły, trochę techniki, jakaś wytrzymałość...
Ogólnie ciężko jakoś idzie, z Jeżykiem od wjazdu do lasu i forma nie zachwyca, ale co poradzić, trzeba trenować, a nie marudzić.
W dodatku szwankuje lewy nadgarstek, co dało się zauważyć na zjazdach na Bażantarni, gdzie z trudem utrzymywałem kierownicę.
Przed Bażanciarnią spotkałem Marcina Piontka, pogadaliśmy i w dalszą drogę :)
Cały czas do przodu, staramy się ogólnie :)
Szkoła
-
DST
15.00km
-
Teren
4.50km
-
Czas
00:36
-
VAVG
25.00km/h
-
Sprzęt Giant Rincon '04
-
Aktywność Jazda na rowerze
Szkoła
-
DST
15.00km
-
Teren
4.50km
-
Czas
00:38
-
VAVG
23.68km/h
-
Sprzęt Giant Rincon '04
-
Aktywność Jazda na rowerze
Tychy+praca
-
DST
44.35km
-
Teren
26.00km
-
Czas
02:02
-
VAVG
21.81km/h
-
VMAX
50.50km/h
-
Sprzęt Merida HFS 3000
-
Aktywność Jazda na rowerze
Do Tychów na twistera, z młodym i w drodze powrotnej z Jeżykiem :)
+praca "rano" :)
Sklep
-
DST
6.20km
-
Teren
0.50km
-
Czas
00:17
-
VAVG
21.88km/h
-
Sprzęt Giant Rincon '04
-
Aktywność Jazda na rowerze
Do Czarkowa do samu po frytki na obiad :)
Powerade MTB Marathon Karpacz!
-
DST
46.59km
-
Czas
02:34
-
VAVG
18.15km/h
-
VMAX
59.56km/h
-
Podjazdy
1490m
-
Sprzęt Merida HFS 3000
-
Aktywność Jazda na rowerze
Piękna sprawa :)
Pobudka 4.15, trzeba było zrobić jajecznicę, kawę do termosu, spakować rowery na bagażnik i w ogóle :)
Wyjazd kilka minut po 5, na stację po benzynę i o 5.21 wyjazd z Piasku :)
Koszmarny wypadek przed Wrocławiem - babka wyszła na autostradę i nie zwracała uwagi na samochody - nie wiem, czy chciała popełnić samobójstwo, czy to narkotyki, w każdym razie wyszła nam przed samochód, a że to była autostrada to 130km/h spokojnie było, tata jakimś cudem ją wyminął, ale dwójka bikerów z Krakowa już nie miała tyle szczęścia... Widzieliśmy tylko kłęby dymu...
Przed 9 byliśmy w Karpaczu, więc ruszyliśmy na stadion, młody poszedł po chipa i stał godzinę w kolejce, start GIGA przez kolejki opóżniony o 30min, w końcu nasz start o 11.15, weszliśmy do sektora drugiego około 11 i pozostało oczekiwanie na ten piękny [?!] moment startu i ruszyliśmy pod Wang... Cały czas w grupce z Jeżykiem i Danielem, on na koniec Wanga odpadł i jechaliśmy z Jeżykiem razem do 38km, gdzie odskoczył mi na podjeździe szutrowym :)
Niesamowite zjazdy, półki, szutry, kamienie, kurz, błoto, strumyk, wszystko dosłownie :)
Podjazdy techniczne, po kamolach, po prostu 100% Pure Mountain Biking :)
Kiedy wjeżdżałem na metę miałem takie skurcze, że jechałem z jedną nogą wpiętą w SPDka, a druga prosto, żeby jakoś dojechać :D
Ogólnie ściganie w MEGA skończyłem na dobrej, 5. pozycji w M1 i 68. w Open :)
Po maratonie regeneracja, mycie rowerów i domu :)
Po drodze Pizza Hut na Bielanach i git :)
To lubię :)

