Sierpień, 2008
| Dystans całkowity: | 979.36 km (w terenie 357.00 km; 36.45%) |
| Czas w ruchu: | 12:36 |
| Średnia prędkość: | 19.47 km/h |
| Liczba aktywności: | 18 |
| Średnio na aktywność: | 54.41 km i 2h 31m |
| Więcej statystyk | |
Alpy ;)
Wjechaliśmy bodajże
-
DST
50.00km
-
Teren
30.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Alpy ;)
Wjechaliśmy bodajże na 1476m n.p.m, nie mam teraz tej mapy, więc nie wiem jak się dokładnie nazywał, droga dwa razy skończyła się wielką przepaścią :D
Później bardzo przyjemny zjazd, jechałem na Meridzie TFS 300, v-ki spisywały się o niebo lepiej niż moje tarcze w Istebnej ;D
Pojechaliśmy do Feld am See, posiedzieliśmy przy jeziorze i powrót do Dobriach :)
Stwierdziliśmy, że jeszcze się gdzieś przejedziemy.
Pojechaliśmy do nas, nad Millstatter See, póżniej pojeździliśmy po przełęczach i zwróciliśmy rower do wypożyczalni :)
Sympatycznie ;]
MTB Marathon Istebna
-
DST
35.00km
-
Teren
25.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
MTB Marathon Istebna 9.08.08r. 4/M1 8/OPEN
Masakra...
Brak hamulców przez 1/4 trasy, 3 gleby, w tym lot przez kierownicę...
Pogoda masakryczna, jechaliśmy pociągiem do Wisły Głębce, stamtąd przez Kubalonkę do Istebnej, po dojechaniu na stadion już byliśmy mokrzy.
Nie płaciliśmy, bo w zeszłym roku ktoś finansował start, chyba urząd miasta.
W sektorze staliśmy z parasolem, zimno i padało, a wszyscy i tak zadowoleni.
Start...
Ostro do przodu, jak zwykle...
Jakoś idzie, pada cały czas...
Się zaczyna, podjazdy asfaltowe, trzymam się kolesia w koszulce Bikeworlda, gubię bidon, muszę się zatrzymać i podnieść.
Dalej pod górę, już teren...
Droga to rwący potok, nieliczni próbują jechać, ale nie tym razem...
Później płasko albo małe podjazdy, kałuże na całej długości drogi, przejeżdżam przez wszystkie środkiem, nie szukająć alternatywnej drogi lasem...
Kilka razy jestem zmuszony zejść, jadę na zmiany z Dornifem, co chwila ja lub on wpadamy do jakiejś kałuży i się wyprzedzamy...
Ciężko, bardzo ciężko....
Rozjazd MEGA/MINI...
Zjazd...
Strasznie, już wtedy siła hamulców bardzo słaba, wyprzedzają mnie dwie osoby, jedna z M1, doganiam je na podjazdach, ale nawet to nie pomaga, później jeszcze trudniejsze zjazdy, w końcu zaliczyłem OTB, musiałem się zatrzymywać co chwilę, żeby dać odpocząć przegrzanym hamulcom...
Ostatnie 5km bez hamulców, raz schodzę na zjeździe, trasa jak na Golonkę słabo oznaczona, jadę sam, więc cały czas ręka na pulsie żeby nie zabłądzić...
Jakoś dojeżdżam do mety, tam czekają rodzice, brat...
Mówię, że nie mam hamulców, robię kółko żeby wyhamować.
Podchodzi Woody, mówię, że świetnie...
W życiu czegoś takiego nie przeżyłem, ale tak czy siak było świetnie...
Okupiłem to stratami w sprzęcie - spaliłem [sic!] komplet klocków, teraz nie da rady ich wyjąć, a w drugim ułamałem bolec mocujący klocek...
Na mecie czekam na Jeżyka, idziemy się umyć, moi rodzice biorą rowery, my wsiadamy w samochów jego rodziców i do Austrii :)
IHAAAA :D
Do Czechowic na longera
-
DST
37.30km
-
Teren
15.00km
-
Czas
01:38
-
VAVG
22.84km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Do Czechowic na longera i dolewkę, zrobić zakupy przed Austrią i maratonem, spokojne tiempo ;]
Do Jeżyka, później
-
DST
23.40km
-
Czas
01:02
-
VAVG
22.65km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Do Jeżyka, później jazda po mieście, załatwianie różnych spraw i wleczenie za blachosmrodami ;/
Na podjeździe 45km/h :D
Z rowerowego, później
-
DST
43.20km
-
Teren
35.00km
-
Czas
01:44
-
VAVG
24.92km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Z rowerowego, później Piasek-Tychy-Piasek - na longera ;)
Do rowerowego Rinconem
-
DST
6.00km
-
Teren
3.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Do rowerowego Rinconem :)
Sieeeemaaaa :D
To się nazywa
-
DST
96.90km
-
Teren
45.00km
-
Czas
06:45
-
VAVG
14.36km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sieeeemaaaa :D
To się nazywa MTB :D
5.05 pobudka, do kościoła na 6.00.
7.54 pociąg do Wisły Dziechcinka, 9.20 na miejscu.
Zaczęło się...
Ostro pod górę, ja i Jeżyk dajemy radę, młody [ mój brat ] pierwszy raz w Beskidach, drugi w górach, ledwo, ledwo, ale się toczy.
Atakujemy Mały Stożek, młody przewraca się po zjeździe, efekt - wybity palec, caly potluczony, ale jedzie dalej.
Na Stożku krótka przerwa, jedziemy dalej.
Szczytami, lekkie zjazdy i podjazdy.
Ja zaliczam glebę w błoto, ale żyję!:D
Młody wykrzywia wózek przerzutki - dla niego to koniec wycieczki, 2km z buta, docieramy na Kubalonkę. On zjeżdża do Wisły Głębce na pociąg, my jedziemy przez Stecówkę na Baranią Górę.
Cholernie cięzki podjazd, a właściwie podejście na Baranią, przez to taka średnia :D
Na Baraniej wieża widokowa, oglądamy panoramę Beskidów i zjazd, chyba jeszcze trudniejszy niż podejście :)
Za Baranią, w drodze na Malinowską Skałkę spotykamy Dornifa z ekipą i dalej śmigamy razem :)
Wojtek chwyta dwa razy kapcia, raz nawet w czterech miejscach dziura :D
Zjazd z Malinowa, w Beskidach wysypali masę nowych kamieni i fatalnie się jeździ ;/
Zapomniałem! Panorama Tatr widoczna za Baranią Górą, pięknie!:D
Na Salmopolu żegnamy się z ekipą i we dwójkę śmigamy z Salmopolu do Szczyrku :)
Max speed: 67,68 km/h
Później powrót ze Szczyrku do Piasku, 45km, ale to już asfalt...
Świetnie było :)
Do Czechowic na dworzec
-
DST
44.56km
-
Czas
01:27
-
VAVG
30.73km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Do Czechowic na dworzec zapytać ile kosztuje bilet z Villach [Karyntia, Austria] do Pszczyny - uzyskaliśmy odpowiedź - 225zł :D
Powrót umilony wielką dolewką w KFC i dwoma longerami :)

