Lipiec, 2008
| Dystans całkowity: | 934.98 km (w terenie 196.00 km; 20.96%) |
| Czas w ruchu: | 22:52 |
| Średnia prędkość: | 26.28 km/h |
| Liczba aktywności: | 19 |
| Średnio na aktywność: | 49.21 km i 3h 16m |
| Więcej statystyk | |
do sklepu i powrót,
-
DST
58.73km
-
Teren
3.00km
-
Czas
02:21
-
VAVG
24.99km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
do sklepu i powrót, Piasek-Pszczyna-Goczałkowice-Czechowice-Goczały-P-na-Piasek :) Do Goczałkowic ze średnią ponad 29km/h, później z bratem trochę wolniej :)
Na imprezę, z imprezy - więc TROCHĘ wolniej :D
Piasek-Czarków-Pszczyna-Czarków-Pszczyna
Piasek-Pszczyna-Goczałkowice-Czechowice-Goczałkowice-Pszczyna-Piasek :)
Pierwsza
-
DST
45.35km
-
Czas
01:44
-
VAVG
26.16km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Piasek-Czarków-Pszczyna-Czarków-Pszczyna
Piasek-Pszczyna-Goczałkowice-Czechowice-Goczałkowice-Pszczyna-Piasek :)
Pierwsza wycieczka do Jeżyka na neta, druga do KFC - dwa longery i wielka dolewka Ice Tea :D
Wszystko na slickach - 52,5 km/h na prostej ;]
4101 km w tym sezonie ;]
Piasek-Pszczyna-Jastrzębie-Wodzisław-Racibórz-Szczyty-Korfantów-Szczyty-Biała-Grodków-Strzelin-WROCŁAW :)
Średnia 26,72km/h
-
DST
265.10km
-
Czas
09:51
-
VAVG
26.91km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Piasek-Pszczyna-Jastrzębie-Wodzisław-Racibórz-Szczyty-Korfantów-Szczyty-Biała-Grodków-Strzelin-WROCŁAW :)
Średnia 26,72km/h ;]
Świetna pogoda, na 200. km myślałem, że usnę na rowerze :D
Piasek-Pszczyna-Goczałkowice-Czechowice-Dziedzice-Bielsko-Biała-Bystra-Meszna-Buczkowice-Szczyrk-Salmopol (Biały Krzyż - 934 m
-
DST
108.00km
-
Teren
10.00km
-
Czas
04:07
-
VAVG
26.23km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Piasek-Pszczyna-Goczałkowice-Czechowice-Dziedzice-Bielsko-Biała-Bystra-Meszna-Buczkowice-Szczyrk-Salmopol (Biały Krzyż - 934 m n.p.m - Buczkowice-Meszna-Bystra-Bielsko-Czechowice-Goczałkowice-Pszczyna-Piasek :)
Ładne tempo, od Szczyrku do Bystrej trzymaliśmy się za jakimś bikerem na Authorze bodajze, ladnie pociskal :)
3791km w tym sezonie :)
do Jeżyka, później
-
DST
16.00km
-
Teren
5.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
do Jeżyka, później rowerowy i powrót :)
jeszcze na boisko :D
do kościoła, z kościoła,
-
DST
7.20km
-
Teren
2.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
do kościoła, z kościoła, na boisko, z boiska - na Rinconie ;)
Opisuję całą wyprawę pod tytułem:
-
DST
95.00km
-
Teren
30.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Opisuję całą wyprawę pod tytułem: MTB Marathon Międzygórze 19.07.08r. ;)
Zaczęło się od pracy z czwartku na piątek - od czwartku godziny 22 do piątku godziny 7.30 - pakowaliśmy gęsi ;/
Do domu, godzina snu, 10.31 pociąg do Katowic, przesiadka na pośpiech do Wrocławia, później do Długopola - w pociągu poznajemy Romka Pietruszkę - http://vitesse.bikeworld.pl/?ppg=komentarze&id=124&dzial=0 - czołowego zawodnika grupy bikeworld, oferuję, że może będzie jakieś miejsce w domku, gdzie ma nocować, więc ucieszeni tam się udajemy :)
Przemiła Pani znajduje dla nas pokój, zadowoleni zostawiamy rzeczy i jedziemy do Międzygórza zapisać się na maraton ;)
Pizza i przyjemny powrót, pierwsze 8km ciągłego zjazdu :)
Sen, 8.50 wyruszamy do Międzygórza na maraton, na starcie meldujemy się o 9.50.
Śniadanie, start GIGA, do startu 30min.
Wchodzimy w sektory i czekamy...
Poszli...
Początek trudny, MEGA i MINI startuje razem, jedziemy z Olą Dawidowicz i Mają Włoszczowską, jest też Marek Konwa...
Nie jest lekko, zmęczenie pracą daje znać o sobie...
Wspinamy się asfaltem, zjeżdżamy w teren...
Zaczyna się prawdziwy maraton...
Pierwszy podjazd trudny, trzymam się grupki mocnych kolarzy, to chyba M2 - jadą MEGA, Jeżyk zostaje na pierwszym podjeździe chyba...
W nagrodę za trud przyjemny zjazd...
Znów podjazd - tym razem baaardzo trudny, czuć w nogach pierwszy...
Jakoś daje radę, dalej trzymam się z grupką z MEGA.
Dogania mnie Dornif, na zjeździe trochę odskoczył, jadę łeb w łeb z gościem w stroju Scotta, chyba podjazd, poźniej pamiętam magiczną tabliczkę - do mety 5km.
Mówie sobie - dam radę, jadę na maksa.
Droga w dół, więc opływowa pozycja, pedałuje, na zjazdach grubo ponad 60km/h.
Ostatni zjazd - korzenie, kamienie, "półki", wyprzedzam jakąś dziewczynę, która jedzie na MEGA, kilka obrotów korbą, dalej lekko z górki, jeszcze chwila..
Wyprzedzam zawodnika w żółtej koszulce, z którym jechałem podjazd...
Zjazd w prawo, meta ostro w dół, ostatnie obroty...
META!
Ostro po hamulcach, dostaję bon i do bufetu...
Wypijam 3 kubki Powerade'a, jem banana i czekam na Jeżyka.
Przyjeżdża 7min za mną, idę zobaczyć wyniki - 3. miejsce w M1.
Niestety, później okazało się, że sędziowe się pomylili, na 3. miejsce wskakuje zawodnik MTB Żary Team i znów najgorsze dla sportowca 4. miejsce - cóż, bywa...
Ważne, że punkty do generalki są.
Powrót do domu z Domaszkowa, 19.02 pociąg stamtąd, we Wrocławiu jesteśmy o 21.20, do KFC - dwa longery, dolewka Pepsi, pociąg do Pszczymy o 23.01 - pociąg jedzie ze Świnoujścia, więc jest pełny.
Dobijamy się do ostatniego wagonu, stawiamy rower i pociąg rusza.
Śpimy na podłodze wykamani, 2.50w Pszczynie - pociąg jest za długi i nie mieści się przy peronie - wyskakujemy i jazda do domu :)
3.16 w domu :D
To się nazywa życie maratończyka :)
do rowerowego...
-
DST
11.70km
-
Teren
4.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
do rowerowego...
do pracy, z pracy...
-
DST
21.90km
-
Teren
4.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
do pracy, z pracy...
3554 km ;)
do pracy, z pracy...
-
DST
20.10km
-
Teren
7.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
do pracy, z pracy...

