Otrokovice(CZ)-Wiedeń(A)
-
DST
190.41km
-
Czas
08:00
-
VAVG
23.80km/h
-
VMAX
59.13km/h
-
Temperatura
19.0°C
-
HRmax
137( 67%)
-
HRavg
179( 88%)
-
Kalorie 4768kcal
-
Sprzęt Superior XP950d custom version
-
Aktywność Jazda na rowerze
...wstajemy po 8, późno, zdecydowanie za późno. Wiktor oznajmia, że ma naciągnięty Achilles i nie wie, czy da radę jechać dalej. Mówimy, że nie ma mowy żebyśmy go zostawili, jedziemy po prowiant do Billi, przed tym jeszcze Wiktorowi puszcza śrubka z bagażnika, dociągamy bagażnik na zipach i jazda. Pogoda wydaje się lepsza niż wczoraj, więc moje morale trochę wzrosło, ale byłem pełen obaw o Wiktora. Na szczęście nic złego się nie działo i dał radę jechać. Po kilku godzinach jazdy docieramy do Breclavia, tam znów stołujemy się w meksykańskiej restauracji, zamawiamy wypasiony obiad i pozytywnie nastawieni ruszamy w kierunku Austrii. Po kilku leśnych km w stronę granicy docieramy do upragnionego przejścia, po przejściu granicznym zostało już mało co, więc jedziemy spokojnie, od czasu do czasu robiąc oczywiście przerwy. Droga po stronie austriackiej prowadzi wśród szczerych pól, przy czym wiatr nie był naszym sprzymierzeńcem, zaczynają się również podjazdy, ale czuje się lepiej niż wczoraj. 20km przed Wiedniem, stajemy na jednej z tych górek, już wtedy było widać Wiedeń i okolice, jedziemy dalej, zauważamy tablicę "Wien", więc obligatoryjnie zatrzymujemy się, robimy pamiątkową fotę i ruszamy w poszukiwaniu noclegu. Podczas szukania dopada nas deszcz, który naszym sprzymierzeńcem nie jest, szczególnie w jeździe po ciemku ulicami Wiednia. W końcu, około 23 wyczerpani decydujemy się na Hotel Schottenpoint, wykładamy po 38 euro na głowę i cieszymy się luksusami, a przede wszystkim dachem nad głową, bo nasza sytuacja nie wyglądała najlepiej...

