Powerade MTB Marathon Karpacz!
-
DST
46.59km
-
Czas
02:34
-
VAVG
18.15km/h
-
VMAX
59.56km/h
-
Podjazdy
1490m
-
Sprzęt Merida HFS 3000
-
Aktywność Jazda na rowerze
Piękna sprawa :)
Pobudka 4.15, trzeba było zrobić jajecznicę, kawę do termosu, spakować rowery na bagażnik i w ogóle :)
Wyjazd kilka minut po 5, na stację po benzynę i o 5.21 wyjazd z Piasku :)
Koszmarny wypadek przed Wrocławiem - babka wyszła na autostradę i nie zwracała uwagi na samochody - nie wiem, czy chciała popełnić samobójstwo, czy to narkotyki, w każdym razie wyszła nam przed samochód, a że to była autostrada to 130km/h spokojnie było, tata jakimś cudem ją wyminął, ale dwójka bikerów z Krakowa już nie miała tyle szczęścia... Widzieliśmy tylko kłęby dymu...
Przed 9 byliśmy w Karpaczu, więc ruszyliśmy na stadion, młody poszedł po chipa i stał godzinę w kolejce, start GIGA przez kolejki opóżniony o 30min, w końcu nasz start o 11.15, weszliśmy do sektora drugiego około 11 i pozostało oczekiwanie na ten piękny [?!] moment startu i ruszyliśmy pod Wang... Cały czas w grupce z Jeżykiem i Danielem, on na koniec Wanga odpadł i jechaliśmy z Jeżykiem razem do 38km, gdzie odskoczył mi na podjeździe szutrowym :)
Niesamowite zjazdy, półki, szutry, kamienie, kurz, błoto, strumyk, wszystko dosłownie :)
Podjazdy techniczne, po kamolach, po prostu 100% Pure Mountain Biking :)
Kiedy wjeżdżałem na metę miałem takie skurcze, że jechałem z jedną nogą wpiętą w SPDka, a druga prosto, żeby jakoś dojechać :D
Ogólnie ściganie w MEGA skończyłem na dobrej, 5. pozycji w M1 i 68. w Open :)
Po maratonie regeneracja, mycie rowerów i domu :)
Po drodze Pizza Hut na Bielanach i git :)
To lubię :)

