Sieeeemaaaa :D
To się nazywa
-
DST
96.90km
-
Teren
45.00km
-
Czas
06:45
-
VAVG
14.36km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sieeeemaaaa :D
To się nazywa MTB :D
5.05 pobudka, do kościoła na 6.00.
7.54 pociąg do Wisły Dziechcinka, 9.20 na miejscu.
Zaczęło się...
Ostro pod górę, ja i Jeżyk dajemy radę, młody [ mój brat ] pierwszy raz w Beskidach, drugi w górach, ledwo, ledwo, ale się toczy.
Atakujemy Mały Stożek, młody przewraca się po zjeździe, efekt - wybity palec, caly potluczony, ale jedzie dalej.
Na Stożku krótka przerwa, jedziemy dalej.
Szczytami, lekkie zjazdy i podjazdy.
Ja zaliczam glebę w błoto, ale żyję!:D
Młody wykrzywia wózek przerzutki - dla niego to koniec wycieczki, 2km z buta, docieramy na Kubalonkę. On zjeżdża do Wisły Głębce na pociąg, my jedziemy przez Stecówkę na Baranią Górę.
Cholernie cięzki podjazd, a właściwie podejście na Baranią, przez to taka średnia :D
Na Baraniej wieża widokowa, oglądamy panoramę Beskidów i zjazd, chyba jeszcze trudniejszy niż podejście :)
Za Baranią, w drodze na Malinowską Skałkę spotykamy Dornifa z ekipą i dalej śmigamy razem :)
Wojtek chwyta dwa razy kapcia, raz nawet w czterech miejscach dziura :D
Zjazd z Malinowa, w Beskidach wysypali masę nowych kamieni i fatalnie się jeździ ;/
Zapomniałem! Panorama Tatr widoczna za Baranią Górą, pięknie!:D
Na Salmopolu żegnamy się z ekipą i we dwójkę śmigamy z Salmopolu do Szczyrku :)
Max speed: 67,68 km/h
Później powrót ze Szczyrku do Piasku, 45km, ale to już asfalt...
Świetnie było :)

